This page is hosted for free by cba.pl. Are you the owner of this page? You can remove this message and unlock many additional features by upgrading to PRO or VIP hosting for just 5.83 PLN!
Want to support this website? Click here and add some funds! Your money will then be used to pay for any of our services, including removing this ad.

Z dziennika jasnowidza 2

Dzielę się z wami moim kolejnym doświadczeniem. Tym razem była to "Widzeniówka" z "Jasnosłowiem".

Po części "jasnosłowia", które dotyczyło mojej postawy wobec obowiązków, cierpliwości i relacji z ludźmi miałam cudowne widzenie. Na początek fragment jasnosłowia: " ...życie tutaj (na ziemi) wybija z rytmu bycia dobrym człowiekiem, świetlistą istotą. Zerwij kajdany - pozbądź się skorupy, która krępuje. Nie musisz bronić się słowem niemiłym, bo jesteś chroniona. Nie walcz z czasem. To rodzi wewnętrzne napięcia. Czas jest tylko po to, aby uświadomić tobie ile masz jeszcze do zrobienia i że koniec daleki. Uruchom światło, wiedzę, głębię mądrości, którą jesteś, a wówczas w ogóle nie pomyślisz o czasie (...) Jesteś opoką i wsparciem dla innych więc ludzie lgną do ciebie i ciebie potrzebują. Pomagaj z miłością, tolerancją, zrozumieniem - że ten człowiek to też światło, stłumione, ale poszukujące zapalnika i drogi do DOMU. Jeśli możesz - pomóż, jeśli umiesz - daj siłę, jeśli rozumiesz - wytłumacz, jeśli kochasz - powiedz. Twoje reakcje na sytuacje z życia, które aktualnie odgrywasz są nietypowe dla świata duchowego, ale typowe dla ciebie tu i teraz. Wielką sztuką jest połączyć obie powinności wobec ciała i ducha, wobec siebie samego i innych ludzi (...) Wszystko płynie ku źródłu, które jest aktywne. Pulsuje, przywołuje i ci co mają odwagę, moc, mądrość rozumienia, na powrót zanurzą swe dłonie w jego świetle. Ono obmyje każdą łzę i pot trudu, który ten świat spowodował. Warto być dzisiaj cierpliwym wobec siebie i wobec swych braci. Nie myśl o czasie. TY PRAWDZIWA jesteś poza nim. A skoro PRAWDA jest głęboka i pokonuje wymiary,  przestrzenie to potrafi zgnieść i zniszczyć wszystko co nieprawdziwe. A skoro czas nie istnieje w PRAWDZIWYM świecie moja córko, to po co zaprzątać sobie nim głowę? Moja cudowności, piękna istoto - powróć do mnie. Ujrzyj me oczy i podążaj za moim spojrzeniem. Tulę cię i głaszczę co noc czekając z utęsknieniem. Całuję twe powieki, czoło i dłonie... Wdzięcznością napełniam (...) Ja czekam..." )Dosłownie w tym samym dniu tego przekazu w południe przysnęłam na łóżku. Zobaczyłam, choć to był błysk , jedna klatka widzenia, że nade mną jest światło, z którego wysunęła się świetlista dłoń - głaskała mnie po głowie. Cudowne uczucie.) Po Jasnosłowiu miałam widzenie, w którym siedzę wraz z moimi córeczkami (5 i prawie 3 lata) w ich pokoju, pomiędzy nimi. Nagle na przeciwko nas ukazały się świetliste wrota-drzwi-przejście, których sklepienie było wykonane z białego kamienia, światło było oślepiające. Ukazały się postacie w białych kapturach, które tworzyły szpaler w kierunku drzwi. Nikt nic nie mówił, tylko biło światło. Gdy jego jaskrawość zmalała po drugiej stronie wrót widziałam lecącego orła. Z wrót wyłoniły się 3 identyczne postacie - Zarysy ludzkie, wysokie, bez włosów z metaliczną poświatą, wyrzeźbione mięśnie. Przyklęknęły na jedno kolano, pochyliły głowę i wyciągnęły rękę. Każda z nas bez namysłów przytuliła się i odczułam w powietrzu spokój i jedność. Wówczas jakaś siła przeniosła nas do świata zza wrót, gdzie dosłownie na 1 sekundę przed wejściem ujrzałam w nich bardzo długi stół, którego końca nie było widać (trochę jak w Harrym Potterze). Znalazłyśmy się przy tym stole. Wiem, że siedzieli przy nim inni ludzie, grupkami, ale szczegółów nie widziałam. Znalazłyśmy  wolne miejsce i usiadłyśmy. Podszedł do nas mężczyzna. Gdy ściągnął z głowy kaptur zobaczyłam, że to Jezus. Bez słowa podał mi kielich, bogato zdobiony kamieniami. Podałam go młodszej córce, później starszej i na końcu sama się napiłam. Czułam smak wody, orzeźwiający. Po czym Jezus podzielił coś, co można by nazwać chlebem - na 3 części. Z mojej części odłamał sobie kawałek. Jedliśmy wszyscy w milczeniu. Nie padło ani jedno słowo poza zachwytem mojej najmłodszej córki, która gładziła się po brzuchu i mruczała mmmm, na znak, że jej smakuje. I na tym koniec. Koniec sceny. Dziękuję