This page is hosted for free by cba.pl. Are you the owner of this page? You can remove this message and unlock many additional features by upgrading to PRO or VIP hosting for just 5.83 PLN!
Want to support this website? Click here and add some funds! Your money will then be used to pay for any of our services, including removing this ad.

MEDYTACJA ŚMERCI

 

MEDYTACJA ŚMIERCI

 

 

Śmierć, której tak się boimy, to energia. Jest ukierunkowana, konkretna, ale nie jest zła. ŚMIERĆ istnieje na wiele sposobów i nie dotyczy tylko końca ciała fizycznego. Można doświadczyć śmierci przekonań, idei, związku oraz energetycznych końców samych siebie. Śmierć to przede wszystkim transformacja. Czasami, aby zrobić ewolucyjny krok musimy uśmiercić – transformować stare, by mogła stać się nowym.

 

Gdybyśmy nie umierali wielokrotnie nie robilibyśmy postępów we własnej ewolucji na poziomie energetycznym i duchowym. Śmierć gwarantuje nam rozwój! Każda nowość, postęp w nas samych jest uśmierceniem nas z przeszłości, nas starych, niedoskonałych.

 

Można pokusić się o przejęcie sterów w życiu obecnym tu i teraz pod warunkiem, że jesteśmy gotowi na odrzucenie swojej dotychczasowej niedoskonałej energetycznej warstwy. Zmiany mogą zajść tak daleko jak mocno jesteście ugruntowani w człowieczeństwie, czyli w pokochaniu siebie innych oraz wybaczeniu sobie i innym. Dokonać tego można w takim miejscu jak TERAŹNIEJSZOŚĆ.

 

Wyobraźcie sobie czas jako rzekę, która płynie wartkim nurtem. A teraz zobacz siebie zanurzonego w tej rzece w ogromnym, szklanym naczyniu. Powiedzmy, że obserwujesz przepływ czasu – zdarzeń, czyli nurtu z lewej do prawej, z przeszłości ku przyszłości. Ty, będąc w naczyniu znajdujesz się w teraźniejszości. Jedyne co możesz robić to obserwować. Niedobrze jest żyć przeszłością, ale niezakotwiczona przyszłość też nie gwarantuje nam sukcesu spełnienia, bo przyszłość nie istnieje. Już widzę twoją minę. A no tak! Twoja przyszłość dzieje się DZIŚ, tu i teraz.

 

Proponuję wam przejść medytację śmierci w stanie tu i teraz. Szczegółowo tłumaczy to Zbyszek Popko: https://www.youtube.com/watch?v=Rs9fnVend0c.

 

W medytacji modyfikujecie siebie pod kątem bycia lepszym i odrzucacie siebie starego, niedoskonałego. Jest to działanie w niedziałaniu. Silne i szybkie. Poniżej prezentuję wam moje doświadczenie z tej medytacji:  

 

Ponieważ ciężko mi było umieścić siebie w przestrzeni TU I TERAZ, poprosiłam siły duchowe o prowadzenie. Od razu przyszli: Jezus złapał mnie za lewą rękę, świetlisto biały z niebieskimi i granatowymi akcentami i istota z prawej znana nam jako Budda mieniący się bielą i złotem. Obaj trzymali mnie za ręce i szliśmy przez kosmiczny krajobraz, czasami migały panoramy jakiś miast. Szliśmy dość szybko, aż gwiazdy swoim światłem tworzyły linie. Nagle zatrzymaliśmy się i usiedliśmy w trójkącie w odległości 1m jeden od drugiego. Jezus narysował klepsydrę, a w niej, w samym zwężeniu kropkę. Tu jesteśmy. W ziarnie piasku zatrzymanym w czasie. Budda nic nie mówił tylko wyciągnął obie dłonie środkiem do góry, z których popłynęło światło łącząc dłonie łukiem. Ja i Jezus zrobiliśmy to samo. Światło było przepływającymi szybko kręgami po torze ruchu. Po czym każde z nas skrzyżowało ręce przed sobą (prawa ręka na górze, lewa pod nią) układając dłonie wnętrzem na zewnątrz. Wówczas wypływające z dłoni światło połączyło nas, między nami. Światło mojej lewej ręki połączyło się ze światłem prawej dłoni Buddy, światło jego lewej ręki połączyło się ze światłem prawej dłoni Jezusa, by jego światło lewej dłoni pobiegło i połączyło się z moim z prawej dłoni. Natomiast moja prawa dłoń skierowana ku Jezusowi analogicznie połączyła się z jego lewą dłonią itd.  Pokazali mi to w formie schematu : trójkąt z pętelkami w rogach (od skrzyżowanych rąk), skierowany jednym kątem- rogiem w dół (czyli Ja). Usłyszałam ENERGIA I MOC SCHODZĄCA. Powstało energetyczne połączenie między nami. W środek naszego trójkąta zeszło światło, które wyłoniło kryształ. Kryształ wyświetlił mnie: hologram. Jezus powiedział ZMIENIAJ. W sumie to na początku nie miałam pomysłu na zmiany. Wiecie, taka ludzka natura, że narzekać łatwo, a jak trzeba coś zmienić to zatkało kakao.

 

Otrząsnęłam się i powprowadzałam zmiany w sobie. Kryształ wyświetlił każdą zmianę. Zapytałam czy to już, a Jezus powiedział, że zmiany zaszły w 70%, ponieważ za mało siebie kocham. Wtedy pokazał mi moment, gdy się urodziłam. Byłam upragniona przez mamę, jej miłość uświadomiła mi, że jestem cudem dla niej i dla świata (nie mogła mieć dzieci i długo się starała, wymodliła cud). No i JESTEM. Później jeszcze musiałam sobie wybaczyć biorąc siebie na ręce po urodzeniu i powiedziałam : wybaczam sobie wszystko to, co uczynione przeze mnie przeciw prawu Ojca było, jest i będzie, gdyż tylko ono jest jedynym prawem. I dopiero wtedy Jezus poważnym głosem powiedział : ZASIEWAM I DAJĘ - odpowiedziałam A JA BIORĘ - po czym we troje powiedzieliśmy NA ŚWIADECTWO PRAWDY I ŻYCIA WIECZNEGO (nie pytajcie mnie skąd wiedziałam, co mam mówić). Po czym słyszałam jeszcze : przymierze ducha i materii, przejaw życia i śmierci, jedność.

 

Jezus pokazał mi jeszcze ziarno życia spoza rzeczywistości, które było energetycznym okręgiem, w którym została zawarta wszystkość. Z tego koła zaczęły wyłaniać się inne energetyczne koła, które wpuszczane w ruch utworzyły świetlistą kulę. Okręgi obracały się tak szybko, że kula, czyli ziarno życia zniknęło. Życia nie widać w swej pierwotnej formie, a jednak istnieje. Jesteśmy jego świadectwem.

 

Wyprowadził mnie Jezus w przestrzeń, coś w rodzaju kosmosu, ale tu wszystko było bardziej energetyczne. Poruszyłam głową w lewo i dostałam podpowiedź, że tu mój ruch głowy trwał tysiące lat, ale tam gdzie nie ma czasu, nikt się nim nie przejmuje.

 

Miałam jeszcze inne podpowiadające sceny, czasami po pięć jednocześnie, ale nie sposób tego opisać.

 

Schemat trójkąta z pętelkami i kółkiem w środku mam narysowane. To moja przestrzeń teraźniejszości zatrzymana w między wymiarze czasu. Wygląda jak kobiece łono z ziarnem. Cudowne. Jezus mi powiedział : zmieniaj, bo wszystko, co zmieniasz już zostało zmienione

 

I to jest właśnie „działanie w niedziałaniu”. Intencja wystarczy, a reszta już została zmieniona, naprawiona.