Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

ŚMIERĆ

Śmierć

 

Czym ona jest? I po co jest?

Od wieków słyszymy, że śmierć jest częścią życia, jest częścią odrodzenia. Co roku przyroda nam okazuje jak godnie umierać, by z wiosną znów obudzić się do życia. Wszystko co istnieje na tej planecie poddawane jest obróbce śmierci i wiecznej odnowy.

Śmierć… czarna dziura, nicość, koniec? A może kostucha z kosą na ramieniu? Piękna, zwodnicza pani, ssąca życie z człowieka? Kim, czym to jest, że od tysięcy lat myśl o niej, nadchodzącej, paraliżuje strachem, odbiera często rozum, zmusza do zachowań niegodnych, byleby tylko odsunąć czas jej nadejścia?

Nikt nie chce umierać, a jednak nie robimy nic, żeby to zmienić. Śmierć została przypisana człowiekowi wieki wieków temu. To karta przetargowa we wszystkich religiach, które manipulując ludzkimi emocjami jeszcze bardziej pogłębiają stan grozy i przerażenia. Piekło, demony, wieczne potępienie i ból – to proponują nam religie w razie sprzeciwienia się ich doktrynom. One dyktują zasady, oceniają co jest słuszne i dobre dla każdego. Ale czy to jest zgodne z Prawem Boskim? Nikt nie śmie głośno zapytać, gdzie jest granica między Bogiem a człowiekiem, co wyszło od Niego a co jest tworem ludzkim.

Powiem wam jedno, dopóki będziemy się bać, będziemy umierać, dopóki uznamy śmierć za porządek rzeczy, tak będzie się działo. Śmierć jest porażką, marnością i małością człowieka. To dowód na zwycięstwo materii (ciała) nad duchem, z którego to możemy czerpać nieśmiertelność. Skąd to wiem? Wiele czytam, szukam odpowiedzi, ale również wyciągam własne wnioski, staram się w końcu zaufać własnemu duchowi.

Przyjrzyjmy się zatem życiu Jezusa, którego dzieje (znacznie zafałszowane) zna 100% naszego społeczeństwa, nawet ta część niewierząca. Po co żył, po co umarł, po co czynił cuda? Popisywał się wykazując wyższość nad innymi? Na czym polegał jego fenomen?

W moim pojęciu przyszedł po to, aby pokazać człowiekowi do czego jest zdolny w takiej właśnie formie, że ma takie same możliwości jak Jezus. Możemy  czynić cuda, uwalniać od choroby, pokonać śmierć. Miał swoich uczniów, a jednak żaden z nich nie osiągnął tego co Mistrz, żaden z nich nie zastosował jego nauk i nie wcielił ich w życie. Mówi się na Jezusa Zbawiciel. Jakaś część prawdy w tym jest, ponieważ przetarł ścieżkę, wskazał drogę, ale zbawić to każdy sam siebie musi. Trzy najistotniejsze wskazówki z jego życia w mojej  ocenie to: dziecięcy umysł, Syn Boży i przykazanie miłości.

Jezus mówił o tym, aby być jak dzieci, beztroskie, radosne, niekalkulujące, przyjmujące wszystko jako pewnik. Dzieci przyjmują wszystko co powiedzą dorośli, ale same nigdy nie podważają niczego więc jeśli oczyścisz swój umysł i sprowadzisz go do poziomu dziecka i uznasz, że wszystko jest możliwe będzie to twój pierwszy krok do boskości.

Jezus mówił o sobie Syn Boży, ale nie w pojęciu, że on jedyny nim jest. Wszyscy jesteśmy Synami Bożymi (Chrystusami), posiadamy pierwiastek boski i możemy kreować swoje życie dobrowolnie uwalniając się z ludzkich systemów. Jezus nie odczuwał strachu przed śmiercią, a nawet zdecydował się na nią, by pokazać, że jest ona niczym wobec siły Świętego Ducha w nim obudzonego. Stał się Bogiem w ludzkim ciele – wskazał nam cel.

Przykazanie miłości te pierwotne obejmowało przede wszystkim miłość do siebie, która przeleje się również na innych. Pokochaj siebie tak mocno, żeby więcej nie umierać, doznać oświecenia i wniebowstąpić, śladem wielu innych mistrzów duchowych, mniej znanych i popularnych.

Zrobiliśmy sobie z Jezusa idola, zamiast ideał, do którego powinniśmy dążyć. Myśląc o jego życiu współczujemy, wzdychamy, klękamy i wznosimy wzrok do jego wizerunku wiszącego na krzyżu. Ten znak to symbol naszej porażki, poczucia winy i wstydu, że nie jesteśmy tak doskonali. Myślę, że nie o to chodziło Jezusowi. Zapewne czeka, aż ludzkość rzuci wyzwanie śmierci, wyzwoli się z lęku i poczucia człowieczej małości. Stać się Chrystusem, Synem Bożym, czyli uznać siebie jako Boga, doskonałość, połączyć ciało z duchem w głębokiej miłości akceptacji siebie i pokochaniu życia – oznacza ponowne przyjście Jezusa.

Nie sądzę, aby droga do zbawienia polegała na wyrzeczeniu się jedzenia, sexu i wymagała życia w ascezie, bo oznaczałoby to odrzucenie radosnej części życia, które jest takie jakie jest. Bóg jest życiem, Bóg jest wszystkim, Bóg jest człowiekiem. W dniu, w którym przewagę osiągnie w umyśle twojego bytu jego pierwiastek zrozumiesz jak pokonać śmierć i jak cudownie jest żyć wiecznie.